No jak wiadomo odbył się takowy bieg :) . Nie wiadomo dlaczego ale nie miałem okazji brać udziału w poprzednich edycjach. Zawsze było coś. Jednak w tym roku się udało i to z sukcesem, którym było pobicie swojego rekordu życiowego na 10 km, który teraz wynosi on 46 minut i 38 sekund. Nie jest to kosmos ale cieszy, biorąc pod uwagę że 3 lata temu nie byłem w stanie przebiec 500m.
W bieg ukończyło 12842 biegaczek i biegaczy. Jak na taką imprezę muszę powiedzieć, że organizacja była bardzo dobra pomijając "mukę*" z koszulką ale o tym potem. Pogoda świetna 13'C co zapewniło dobre chłodzenie, wilgotność 95%, jak dla mnie bomba.
Postanowiłem ulokować się na początku w strefy IV, czyli razem z tymi którzy biegli na 50 minut. Ku mojej radości już po 500 metrach wiedziałem że na 50 min to trochę za wolno jak dla mnie, tym bardziej, że od ok miesiąca trenuję raczej siłę biegową niż szybkość.
Kiedy biegłem z biegaczami na 50 min, to gadżet mierzący puls pokazywał ~175-178 u/min grubo ale wiedziałem że jest jeszcze zapas. Postanowiłem przyspieszyć i na wysokości 2 kilometra wyprzedziłem Pacemakera** na 50 min i zacząłem wolno lecz systematycznie zostawiać go za sobą. Po przebyciu ok 2.5 km zaczął się podbieg na wiadukt Chałbińskiego. Większość biegaczy przeklina w duszy ten moment ale nie Ja. Koniec końców podbiegi to siła biegowa tak dzielnie przeze mnie trenowana. Tętno skoczyło do 190, a szybkość biegu prawie nie spadła. Mówię wam fajne są takie momenty kiedy wszyscy biegnący dookoła wpadają jak w bagno i zwalniają, a ty lecisz jak gdyby nigdy nic.
Zaraz po 5 km postanowiłem podkręcić tępo. Tętno zaczęło oscylować między 185 a 188 i powolutku zbliżyłem się do nieuniknionego maksimum. Maksimum zaplanowałem na zbieg z wiaduktu w drodze powrotnej.
Na podbiegu 3 kilometry przed metą tętno 194 na zbiegu chwila wytchnienia stabilizacja pulsu na 180 i... Ogień na płaskim puls 194-199 do samego końca, aż bałem się zerkać na pulsometr i po 2,5 km męczarni na pełnych obrotach META. Jako nagroda Medal i pobita życiówka o blisko 2 minuty. Radość podwójna bo jako 35 letni biegacz ciągle przyspieszam ,a trening który sam sobie prowadzę okazał się skuteczny...
Muka z koszulką polegała na tym, że merowi Lwowa nie spodobał się ów nadruk,
który uznał, że graficzny motyw wzywa do zmiany granic. I w związku z tym zażądał zmiany loga które zostało zastąpione godłem Orła Białego z czasów II RP.
Koszulka wyglądała tak :
Poniżej koszulka zmieniona... Do zobaczenia na treningach lub biegach ;)
* Muka - Określenie pewnej sytuacji (lub rzeczy), która okazała się niespodziewanie niekorzystna lub zła. (źródło www.miejski.pl)
** Pacemaker - W dosłownym tłumaczeniu z języka angielskiego pacemaker to ktoś, kto
tworzy tempo. Człowiek taki, zwany również zającem, w biegach masowych
pełni bardzo odpowiedzialną funkcję. To na nim spoczywa ciężar tego, aby
dobiec do mety w czasie, o jakim marzy podążająca za nim grupa biegaczy.

