Czasem bywa tak, że człowiek zje coś niedobrego i kilaka godzin później z twardego Fightera robi się miękka paróweczka, a z biegacza rozmoczony wafelek. Z powodu, że właśnie mi przytrafiło się to nieszczęście postanowiłem to szybciutko opisać ku przestrodze innym.
Zatrucie objawia się z reguły od 1 do 8 godzin po spożyciu nieodpowiedniego posiłku. Objawami są : bóle brzucha zazwyczaj stały kłujący lub kłujący z przerwami przypominający w miarę regularne skurcze, wzdęcia ,mdłości, wymioty i oczywiście królowa wszystkich zatruć biegunka, która w połączeniu z wymiotami potrafi zwalić z nóg nie jednego sportowego harpagana.
Sygnały ostrzegawcze
Jest wiele sygnałów które informują nas o tym że może być coś nie tak z jedzeniem, które zamierzamy spożyć. Jest kilka barier stworzonych przez ewolucję abyśmy nie ulegali zatruciom.
Po pierwsze wzrok. Jak posiłek wygląda tak że ci się nie podoba to go nie jedz !
Po drugie zapach. Zawsze wąchaj posiłek nawet jak ktoś uważa to za dziwactwo lub, że jest to niegrzeczne. Po zapachu prawie zawsze można rozpoznać w jakim stanie jest jedzenie które przed nami stoi.
Po trzecie smak. Jeżeli poczujesz dziwny smak który według ciebie nie odpowiada temu co masz na talerzu nie jedz tego. A już w żadnym wypadku jak poczujesz dość charakterystyczny smak pleśni. Jak go nie znasz to nie będę namawiał do próbowania, ale warto przy jakiejś okazji powąchać spleśniały owoc czy cokolwiek gdyż smakuje jak pachnie.
Co zrobić jak już się zatrujemy ?
Czym szybciej zareagujemy tym szybciej będziemy zdrowi i powrócimy do treningu. Im szybsza reakcja tym krótsza rekonwalescencja po zatruciu! Tak rekonwalescencja! Jeden dzień zatrucia to jeden dzień rekonwalescencji. W skrócie i po sportowemu bez owijania w bawełnę. Dwa dni sraczki to cztery dni wyjęte z życia więc podstawa to zadbać o to aby w domu był papier toaletowy. Wiemy, że może się przydać szczególnie na początku dolegliwości.
Leczenie.
Po pierwsze - Węgiel aktywowany czy inna nazwa leczniczy, pomaga w zwalczaniu/usuwaniu toksyn. Szczególnie skuteczny przy lekkich zatruciach pleśnią bo jak są ciężkie to trzeba do szpitala, przy zatruciach alkoholem czy "lekami". Do nabycia w aptece czy nawet w hipermarkecie jak niema hipermarketu ani apteki można zaradzić samemu robiąc węgiel z chleba albo bułki kulturalnie paląc na węgiel w piekarniku czy na patelni lub na grillu. Oczywiście polecam ten z apteki ale ten z pieczywa działa też rewelacyjnie, Wypróbowane na spływach kajakowych czy w górach w formie spalonych grzanek z ogniska mmmmm pycha.
Po drugie - Nawodnienie. Biegunka czy wymioty bardzo odwadniają, Dlatego trzeba zadbać o odpowiednie nawodnienie. O ile w przypadku biegunki nie ma większego problemu z przyswajaniem płynów tak przy wymiotach może być to trudne czy wręcz niemożliwe przez pewien czas. Babcia zalecała ciepłą gorzką herbatę pitą małymi łykami w odstępach czasowych. A dla tych co babci nie ufają zostają zioła wszelakie jak rumianek czy mięta lub po prostu ciepła woda.
Po trzecie - Krople żołądkowe. Specyfik stary jak problemy opisywane tutaj. Bardzo dobry. Działają rozkurczowo, łagodzi wzdęcia i objawy niestrawności. Dawkowanie jest na butelce podane. Ja stosuje 30 kropel na 40 ml wody.
Po czwarte - NO-SPA. I nie chodzi tu o to, że nie możemy chodzić do Spa. No-Spa to lek o działaniu rozkurczowym skuteczny przy wyżej wymienionych bólach. Stosowanie razem z węglem może osłabić działanie leku.
Generalnie to wszystko co można zrobić se samemu. I trzeba pamiętać że artykuł poleca jak radzić sobie z zatruciami pokarmowymi typu "nieświeże jedzenie" a nie "najadłem się sromotników lub Domestosu" bo to trochę inna historia i temat na oddzielny artykuł, choć wystarczy zapamiętać nie jedz sromotników i płynów do udrażniania rur.
wtorek, 29 grudnia 2015
wtorek, 1 grudnia 2015
Kobiety walczące
Grono kobiet które chcą posiadać umiejętności pozwalające skutecznie się bronić stale rośnie. Z 4 uczestniczek zajęć liczba podskoczyła do 9, co nas bardzo cieszy, głównie ze względu na wzrost świadomość zagrożeń jakie czyhają na kobiety w dzisiejszych czasach.
Opanowanie lęku, znajomość technik oraz świadomość siły własnego ciosu to blisko 100% szansa na poprawną ocenę sytuacji zagrożenia.
Prawidłowa ocena zagrożenia to blisko 100% szansa na uniknięcie ataku lub wyjścia z opresji w jednym kawałku.
Na ostatnich Piątkowych zajęciach, pracowaliśmy nad poprawą siły i wytrzymałości
Nad poprawnym wyprowadzeniem skutecznych uderzeń.
Oraz nad tym jak dać sobie radę kiedy znajdziemy się na ziemi czyli w tak zwanej "sytuacji podbramkowej"
Opanowanie lęku, znajomość technik oraz świadomość siły własnego ciosu to blisko 100% szansa na poprawną ocenę sytuacji zagrożenia.
Prawidłowa ocena zagrożenia to blisko 100% szansa na uniknięcie ataku lub wyjścia z opresji w jednym kawałku.
środa, 18 listopada 2015
ZLOT
Zapraszamy serdecznie wszystkich na pierwszy ZLOT ( zimowe i letnie obozy treningowe ) .
Obóz odbędzie się od 21.02 do 28.02.2016.
Cena za jednego uczestnika 1200 pln. Z możliwością uzyskania zniżki dla wszystkich jak zapiszę się powyżej 10 chętnych.
W obozowym planie dnia są trzy treningi dziennie :
Jako ciekawostkę dodam ,że w produkcji są noże "markery" które po trafieniu zostawią wyraźny lecz zmywalny ślad co będzie super do ew. sparingów ;) . A nóż taki w połączeniu z białą koszulką z zaznaczonymi otrzymanymi trafieniami będzie przy okazji świetną pamiątką z obozu.
Obóz odbędzie się od 21.02 do 28.02.2016.
Cena za jednego uczestnika 1200 pln. Z możliwością uzyskania zniżki dla wszystkich jak zapiszę się powyżej 10 chętnych.
W obozowym planie dnia są trzy treningi dziennie :
- Poranny, który prowadzony będzie przed lub po śniadaniu na świeżym powietrzu, miejmy nadzieję w pięknej zimowej Beskidzkiej aurze.
- Popołudniowy, który będzie 2h po obiedzie na sali gimnastycznej.
- Wieczorny, który będzie prowadzony przed lub po kolacji.
Jako ciekawostkę dodam ,że w produkcji są noże "markery" które po trafieniu zostawią wyraźny lecz zmywalny ślad co będzie super do ew. sparingów ;) . A nóż taki w połączeniu z białą koszulką z zaznaczonymi otrzymanymi trafieniami będzie przy okazji świetną pamiątką z obozu.
czwartek, 12 listopada 2015
Bieg Niepodległości
No jak wiadomo odbył się takowy bieg :) . Nie wiadomo dlaczego ale nie miałem okazji brać udziału w poprzednich edycjach. Zawsze było coś. Jednak w tym roku się udało i to z sukcesem, którym było pobicie swojego rekordu życiowego na 10 km, który teraz wynosi on 46 minut i 38 sekund. Nie jest to kosmos ale cieszy, biorąc pod uwagę że 3 lata temu nie byłem w stanie przebiec 500m.
W bieg ukończyło 12842 biegaczek i biegaczy. Jak na taką imprezę muszę powiedzieć, że organizacja była bardzo dobra pomijając "mukę*" z koszulką ale o tym potem. Pogoda świetna 13'C co zapewniło dobre chłodzenie, wilgotność 95%, jak dla mnie bomba.
Postanowiłem ulokować się na początku w strefy IV, czyli razem z tymi którzy biegli na 50 minut. Ku mojej radości już po 500 metrach wiedziałem że na 50 min to trochę za wolno jak dla mnie, tym bardziej, że od ok miesiąca trenuję raczej siłę biegową niż szybkość.
Kiedy biegłem z biegaczami na 50 min, to gadżet mierzący puls pokazywał ~175-178 u/min grubo ale wiedziałem że jest jeszcze zapas. Postanowiłem przyspieszyć i na wysokości 2 kilometra wyprzedziłem Pacemakera** na 50 min i zacząłem wolno lecz systematycznie zostawiać go za sobą. Po przebyciu ok 2.5 km zaczął się podbieg na wiadukt Chałbińskiego. Większość biegaczy przeklina w duszy ten moment ale nie Ja. Koniec końców podbiegi to siła biegowa tak dzielnie przeze mnie trenowana. Tętno skoczyło do 190, a szybkość biegu prawie nie spadła. Mówię wam fajne są takie momenty kiedy wszyscy biegnący dookoła wpadają jak w bagno i zwalniają, a ty lecisz jak gdyby nigdy nic.
Zaraz po 5 km postanowiłem podkręcić tępo. Tętno zaczęło oscylować między 185 a 188 i powolutku zbliżyłem się do nieuniknionego maksimum. Maksimum zaplanowałem na zbieg z wiaduktu w drodze powrotnej.
Na podbiegu 3 kilometry przed metą tętno 194 na zbiegu chwila wytchnienia stabilizacja pulsu na 180 i... Ogień na płaskim puls 194-199 do samego końca, aż bałem się zerkać na pulsometr i po 2,5 km męczarni na pełnych obrotach META. Jako nagroda Medal i pobita życiówka o blisko 2 minuty. Radość podwójna bo jako 35 letni biegacz ciągle przyspieszam ,a trening który sam sobie prowadzę okazał się skuteczny...
Muka z koszulką polegała na tym, że merowi Lwowa nie spodobał się ów nadruk,
który uznał, że graficzny motyw wzywa do zmiany granic. I w związku z tym zażądał zmiany loga które zostało zastąpione godłem Orła Białego z czasów II RP.
Koszulka wyglądała tak :
Poniżej koszulka zmieniona... Do zobaczenia na treningach lub biegach ;)
* Muka - Określenie pewnej sytuacji (lub rzeczy), która okazała się niespodziewanie niekorzystna lub zła. (źródło www.miejski.pl)
** Pacemaker - W dosłownym tłumaczeniu z języka angielskiego pacemaker to ktoś, kto tworzy tempo. Człowiek taki, zwany również zającem, w biegach masowych pełni bardzo odpowiedzialną funkcję. To na nim spoczywa ciężar tego, aby dobiec do mety w czasie, o jakim marzy podążająca za nim grupa biegaczy.
W bieg ukończyło 12842 biegaczek i biegaczy. Jak na taką imprezę muszę powiedzieć, że organizacja była bardzo dobra pomijając "mukę*" z koszulką ale o tym potem. Pogoda świetna 13'C co zapewniło dobre chłodzenie, wilgotność 95%, jak dla mnie bomba.
Postanowiłem ulokować się na początku w strefy IV, czyli razem z tymi którzy biegli na 50 minut. Ku mojej radości już po 500 metrach wiedziałem że na 50 min to trochę za wolno jak dla mnie, tym bardziej, że od ok miesiąca trenuję raczej siłę biegową niż szybkość.
Kiedy biegłem z biegaczami na 50 min, to gadżet mierzący puls pokazywał ~175-178 u/min grubo ale wiedziałem że jest jeszcze zapas. Postanowiłem przyspieszyć i na wysokości 2 kilometra wyprzedziłem Pacemakera** na 50 min i zacząłem wolno lecz systematycznie zostawiać go za sobą. Po przebyciu ok 2.5 km zaczął się podbieg na wiadukt Chałbińskiego. Większość biegaczy przeklina w duszy ten moment ale nie Ja. Koniec końców podbiegi to siła biegowa tak dzielnie przeze mnie trenowana. Tętno skoczyło do 190, a szybkość biegu prawie nie spadła. Mówię wam fajne są takie momenty kiedy wszyscy biegnący dookoła wpadają jak w bagno i zwalniają, a ty lecisz jak gdyby nigdy nic.
Zaraz po 5 km postanowiłem podkręcić tępo. Tętno zaczęło oscylować między 185 a 188 i powolutku zbliżyłem się do nieuniknionego maksimum. Maksimum zaplanowałem na zbieg z wiaduktu w drodze powrotnej.
Na podbiegu 3 kilometry przed metą tętno 194 na zbiegu chwila wytchnienia stabilizacja pulsu na 180 i... Ogień na płaskim puls 194-199 do samego końca, aż bałem się zerkać na pulsometr i po 2,5 km męczarni na pełnych obrotach META. Jako nagroda Medal i pobita życiówka o blisko 2 minuty. Radość podwójna bo jako 35 letni biegacz ciągle przyspieszam ,a trening który sam sobie prowadzę okazał się skuteczny...
Muka z koszulką polegała na tym, że merowi Lwowa nie spodobał się ów nadruk,
który uznał, że graficzny motyw wzywa do zmiany granic. I w związku z tym zażądał zmiany loga które zostało zastąpione godłem Orła Białego z czasów II RP.
Koszulka wyglądała tak :
Poniżej koszulka zmieniona... Do zobaczenia na treningach lub biegach ;)
* Muka - Określenie pewnej sytuacji (lub rzeczy), która okazała się niespodziewanie niekorzystna lub zła. (źródło www.miejski.pl)
** Pacemaker - W dosłownym tłumaczeniu z języka angielskiego pacemaker to ktoś, kto tworzy tempo. Człowiek taki, zwany również zającem, w biegach masowych pełni bardzo odpowiedzialną funkcję. To na nim spoczywa ciężar tego, aby dobiec do mety w czasie, o jakim marzy podążająca za nim grupa biegaczy.
środa, 26 sierpnia 2015
niedziela, 9 sierpnia 2015
Ekspedycja III
To już trzecie spotkanie terenowe. Tym razem w planie był krótki trening siły biegowej jako rozgrzewka do części zasadniczej, czyli to ćwiczenia technik z zakresu street mma poznanych na seminariach z Pawłem Jóźwiakiem.
Zaczynamy od zbiórki na której przedstawiany jest plan zajęć na najbliższe 3,5 godziny.
Następnie rozgrzewka, trucht na dystansie ok 1,5km.
Po krótkiej przerwie rozpoczynamy trening siły biegowej, składającej się z serii skipów i sprintów.
- Rozgrzewka (trucht)
- Trening siły biegowej
- Kombinacje uderzeń, wejścia, rzuty
- Obalenia wszelakie
- Schłodzenie (trucht)
- Rozciąganie
- Ognisko i kiełbaski :)
Następnie rozgrzewka, trucht na dystansie ok 1,5km.
Po krótkiej przerwie rozpoczynamy trening siły biegowej, składającej się z serii skipów i sprintów.
Po wybieganiu przechodzimy do nauki poprawnej techniki uderzenia, oraz do prawidłowego wejścia i obalenia przeciwnika, a następnie do jego wykończenia za pomocą serii ciosów.
Wygląda na "niehonorowe" bicie leżącego ale w walce o życie lub zdrowie swoje czy najbliższych sprawy honoru odchodzą na drugi plan.
Pokaz techniki obalania z obejścia.
Ćwiczenia praktyczne.
Powrót oczywiście nie mógł być normalny. Prowadził przez "ścieżkę zdrowia" w wszelakimi przeszkodami. Na zakończenie trucht i rozciąganie.
Fota pamiątkowa i ...
Ognisko.
A wszystko to jego wina...
Fota pamiątkowa i ...
Ognisko.
A wszystko to jego wina...
poniedziałek, 22 czerwca 2015
Ekspedycja III 04.07.2015 – sobota
Miejsce spotkania:
parking Lasku Młocińskiego. 500m od Mcdonaldsa.
Spotykamy się:
15:30
Start: 16:00 do
19:00
Cena: 20zl
Serdecznie zapraszamy na trzecie spotkanie w terenie.
Będzie świetna zabawa. Trening odbędzie na terenie Lasu/Parku Młocińskiego.
Trening sytuacyjny
w miejscach, w których możemy być narażeni na zagrożenie, uczy nas jak dostrzec
zagrożenie i jak radzić sobie w niebezpiecznych
sytuacjach.
Plan Treningu:
Tym razem trening
będzie skupiał się na technikach street mma, między innymi przerobimy techniki
z seminariów z Pawłem Jóźwiakiem; walkę
w zwarciu, obalenia, rzuty, podcięciach i parter. Przetestujemy nasze
umiejętności na trawce, piachu, igliwiu i innych podłożach.
Należy zabrać ze
sobą; ciuchy na zmianę, rękawice mma, napoje, i ochraniacze na najważniejsze
części ciała. :)
Gdzie:
Las/Park /młociński znajduje się w dzielnicy Bielany.
Pomiędzy ulicami Papirusów, Pułkową, Dziwożony (Parkową po stronie Łomianek)
i lewym brzegiem Wisły,
przy północnej granicy miasta.]
Dojazd:
Trasa na Gdańsk, zjazd zaraz za stacją OPTIMA w prawo za
Mcdonaldsem, potem prosto ok. 500m.
Autobusy: 114, 181, 303, 800, N41
przystanek muzealna. W prostej linii ok. 500m do parkingu.
Mapa:
https://www.google.pl/maps/
Subskrybuj:
Posty (Atom)












